Mapa Polski |hurtownia kosmetyczna |programista php
„Widzę tylko czarną noc za oknem i ośnieżoną plamę lasu. Już baby z tłumokami cisną się do wyjścia. Podbiega ku nam słabo oświetlony peron. Pasażerowie wysypują się na tory. Od budynku stacyjnego gardłowe okrzyki żandarmów. Niektóre kobiety cofają się, inne prą naprzód. W tym zamęcie żandarmi usiłują utrzymać „porządek". Walą kolbami na prawo i lewo. Jakaś baba upadła na tory, rozsypała tobołki. Leszek pomaga zbierać, podaje wystraszonej kobiecie. Żandarm kopnął ją, zamierzył się karabinem na Leszka. Uskoczył. To rozwścieczyło żandarma. Zagórowa! nad stacją krótki ostry strzał. Leszek upadł, zerwał się i cofnął do tyłu. Nikt... nikt nie zauważył nadjeżdżającego pociągu...
Nie wiem, jak długo stoję, nie wiem, ile czasu upłynęło od tej chwili, gdy pośpieszny pociąg przewalił się po szynach. Usłyszałam tylko krzyk kobiety, wrzask żandarmów, donośny huk kół, gwizdki, szczekanie psa. Potem tory były puste. Kilku kolejarzy pochylało się nad nimi, coś podnosiło, układało na brezentowej płachcie. Nie mogłam zrozumieć, co oni tam robią, dlaczego ktoś klnie i modli się głos kobiecy.
Nigdzie nie było Leszka. Stoję na peronie, wokoło chodzą żandarmi, pies obwąchuje tory, kolejarze niosą brezentową płachtę, z której skapuje krew. Może Leszek w poczekalni Pusto. Zawracam na peron. Kolejarz zagradza mi przejście“(8)
edrinki.net |Mahjong |skup złomu
„Widzę tylko czarną noc za oknem i ośnieżoną plamę lasu. Już baby z tłumokami cisną się do wyjścia. Podbiega ku nam słabo oświetlony peron. Pasażerowie wysypują się na tory. Od budynku stacyjnego gardłowe okrzyki żandarmów. Niektóre kobiety cofają się, inne prą naprzód. W tym zamęcie żandarmi usiłują utrzymać „porządek". Walą kolbami na prawo i lewo. Jakaś baba upadła na tory, rozsypała tobołki. Leszek pomaga zbierać, podaje wystraszonej kobiecie. Żandarm kopnął ją, zamierzył się karabinem na Leszka. Uskoczył. To rozwścieczyło żandarma. Zagórowa! nad stacją krótki ostry strzał. Leszek upadł, zerwał się i cofnął do tyłu. Nikt... nikt nie zauważył nadjeżdżającego pociągu...
Nie wiem, jak długo stoję, nie wiem, ile czasu upłynęło od tej chwili, gdy pośpieszny pociąg przewalił się po szynach. Usłyszałam tylko krzyk kobiety, wrzask żandarmów, donośny huk kół, gwizdki, szczekanie psa. Potem tory były puste. Kilku kolejarzy pochylało się nad nimi, coś podnosiło, układało na brezentowej płachcie. Nie mogłam zrozumieć, co oni tam robią, dlaczego ktoś klnie i modli się głos kobiecy.
Nigdzie nie było Leszka. Stoję na peronie, wokoło chodzą żandarmi, pies obwąchuje tory, kolejarze niosą brezentową płachtę, z której skapuje krew. Może Leszek w poczekalni Pusto. Zawracam na peron. Kolejarz zagradza mi przejście“(8)
<<<< Literatura wiele znaczyła
| To normalne Z biegiem czasu >>>>
edrinki.net |Mahjong |skup złomu